Nareszcie w domu - powiedział w myślach chwytając za klamkę. Poczuł na twarzy powiem ciepłego powietrza. Był zmarznięty, głodny, a do tego miał pełny pęcherz. Zaczął od toalety, gdy mył ręce spojrzał w lustro. Był tam ten sam co zawsze młody chłopak o smukłej twarzy z widocznie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Jego brodę pokrywał nie golony od dawna zarost, a na głowie miał las długich, gęstych włosów, które rozczochrał wiatr. Doskonale pamięta jak łaskotały go w nos.
Szedł jedną z piękniejszych ulic w całym mieście - po drodze wyłożonej kamieniami pięknie rozchodziło się blade światło latarni. Wszystko dookoła było zarośnięte gęstą roślinnością, której liście mieniły się w blasku ulicznego oświetlenia. Było cicho, tylko drzewa szumiały... wciągnął "ścieżkę" powietrza o słodkim zapachu, coś jak herbata z cytryną. W nos dalej łaskotał go kosmyk włosów, odgarnął je i się podrapał. Poczuł Jej zapach... zapach słodkich perfum. W głowie widział obraz łąki otulonej pomarańczowym światłem zachodzącego słońca. I dwie osoby gadające o głupotach, trzymające "półmetrowy dystans". Słyszał w głowie ten śmiech, gdy rozmawiali o usłudze trzęsienia głową i o tym, że mimo kryzysu musi dalej "ciągnąć interes". I o ukrytym pod jej ciuchami ś

iworze, i o jego... namiocie. Widział jej oczy, które po chwili uciekały na bok, a na twarzy pojawiał się rumieniec. Pytał o co chodzi... "peszy mnie Twój wzrok"... "czemu ?"... "trudno to wytłumaczyć...". Zamknął oczy, czuł się jak ślepy. Wtuliła się w jego pierś i zaczęła mówić jak do psychologa "I on się tak na mnie dziwnie gapił"... "Biedactwo, co było dalej ?"... "Zamknął oczy"... "I ?"... "A co chcesz ?"... "A co mam do wyboru ?"... "Chcesz ?"... "Zależy co"... "Powiedz po prostu, że tak"... "Tak". Od tej pory nic nie było normalne, przez chwilę go nie było. Oderwali od siebie usta i opierając się o siebie czołami zaczęli się śmiać. Znowu się nie udało. To znowu było silniejsze...
Otrząsnął się, w głowie kłębiły mu się myśli - czemu to robi, czy to tylko pociąg fizyczny, czy coś więcej. Znowu poczuł charakterystyczny zapach herbaty z cytryną...
...
Ukryty w chłodnych objęciach nocy zasnął z uśmiechem na twarzy. Tylko skąd ten uśmiech ?
...
--------------------------------------------------
Bo musiałem.
--
Odszedł Marks,pozostał marksizm. Odszedł Lenin,pozostał leninizm. Odeszła ona...pozostał onanizm.
A otóż i rzeczona gumka
--
Over thinking, over analyzing
separates the body from the mind.
Tool - Lateralus
And sorry for my english
--
Over thinking, over analyzing
separates the body from the mind.
Tool - Lateralus
And sorry for my english
--
Odszedł Marks,pozostał marksizm. Odszedł Lenin,pozostał leninizm. Odeszła ona...pozostał onanizm.
--
Odszedł Marks,pozostał marksizm. Odszedł Lenin,pozostał leninizm. Odeszła ona...pozostał onanizm.
Previous Page12345...Next Page